Inaczej niż w przypadku warzywnictwa czy sadownictwa, ogromna różnorodność taksonów roślin ozdobnych produkowanych w szkółkach powoduje, że ciężko jest o uniwersalne herbicydy, które można powszechnie stosować bez obaw o ich fitotoksyczność dla materiału szkółkarskiego. Dodatkowo tego typu środków ochrony roślin jest coraz mniej na rynku coraz mniej (zwłaszcza rejestrowanych dla materiału ozdobnego). W wielu krajach ich używanie jest już odbierane, jako element negatywnie wpływający na środowisko, co psuje obraz branży szkółkarskiej w mediach.

Mulcze, krążki, dyski…

W szkółkach kontenerowych najczęstszym sposobem na przynajmniej częściowe uwolnienie się od ręcznego odchwaszczania stały się mulcze lub inne materiały, jak krążki filcowe czy dyski kokosowe. Produkty te utrudniają lub uniemożliwiają nasionom chwastów kiełkowanie na powierzchni podłoża, a równocześnie są przepuszczalne dla wody i powietrza.  Dyski kokosowe i krążki filcowe dedykowane są głównie roślinom większym i nierozgałęzionym od dołu (lub droższym) i muszą być rozkładane ręcznie, najczęściej podczas przesadzania roślin. Z reguły materiały te starczają na jeden cykl produkcyjny, po którym muszą być wymieniane. Problemem może być czasem fakt, że po dłuższym okresie uprawy w kontenerowni krążki i dyski tracą swój atrakcyjny wygląd. Wtedy przed kierowaniem materiału do sprzedaży muszą być usuwane i zastępowane bardziej dekoracyjnym materiałem.

Maszyny do aplikacji mulczu 

Przy masowej produkcji pojemnikowej zaletą sypkich mulczy jest możliwość ich automatycznego rozkładania za pomocą specjalnych maszyn podczas sadzenia lub przesadzania roślin. Na zachodzie Europy maszyny do rozkładania mulczu już od dawna należą do podstawowych elementów wyposażenia szkółek. W innych krajach (np. w Polsce, gdzie w ostatnich latach szybko rosną koszty robocizny) widać natomiast boom na zakup takich urządzeń. Bezpośrednio po posadzeniu pojemnik z rośliną trafia pod dozownik. Ten rozsypuje na powierzchni podłoża określonej grubości warstwę materiału ściółkującego. Potem pojemnik wędruje pod dysze zraszające wodą, która dociska mulcz lub uaktywnia znajdujący się w nim klej, tworząc warstwę nierozsypującą się nawet po przewróceniu pojemnika.

Mulcze już nie tylko z kory

Kiedyś w najpowszechniejszym mulczem była kora sosnowa. Obecnie, gdy ta stała się droższa i trudniej dostępna, powstają nowe produkty, których warstwa może być cieńsza, a efekt działania dłuższy. Rodzaj materiału zależy głownie od jego dostępności w danym regionie świata. W Europie są to często rozdrobnione łodygi miskantów, plewy ryżowe, łuski gryki, łupiny nasion słonecznika czy granulaty na bazie słomy. We francuskiej szkółce „młodzieży” Laforet, gdzie dominują mniejsze pojemniki do mulczowania używa się np. rozdrobnionych miskantów, łusek gryki lub plew ryżowych.

Nowością robiąca furorę na rynku są obecnie mulcze z dodatkiem kleju. Zwykle jego podstawą są naturalne składniki. Po nawodnieniu taki mulcz tworzy warstwę, której nie zwiewa wiatr i która nie wysypuje się po przewróceniu doniczki. Takim produktem jest np. San Top oferowany w Polce przez firmę Ceres International. Jej dyrektor Działu Handlowego Michał Stuchlik tłumaczy, że ten produkt na bazie łusek gryki wymieszanych z ekologicznym klejem, zapewnia skuteczne zabezpieczenie przed rozwojem chwastów już przy warstwie o grubości 6 mm.  

W Stanach Zjednoczonych, gdzie uprawia się dużo orzechów laskowych, cenionym mulczem szkółkarskim są ich pokruszone skorupy. Są one podstawowym rodzajem ściółki w pojemnikach np. w słynnej szkółce J. Frank Schmidt & Son Co. ze stanu Oregon.