Zdalne sterowanie

Według Paula McFaddena, konsultanta ds. nawadniania rolnictwa z Escondido w Kalifornii, branże szkółkarska i pod osłonami znacznie wyprzedają obecnie rolnictwo pod względem zaawansowania technologii nawadniania. Dzięki zaawansowanym systemom nawadniania w szkółkach można nie tylko uzyskać dostęp do informacji na temat stresu roślin i wilgotności gleby. Można także tak zautomatyzować system, aby zapewnić roślinom dostęp do wody tylko wtedy, gdy jej najbardziej potrzebują.  Automatyzacja oznacza, że pompy włączają się, a zawory otwierają się przy wcześniej ustalonych poziomach wilgotności gleby, co oszczędza pracę i wodę. Jest to jednak opcja, na którą wielu szkółkarzy wciąż nie jest mentalnie gotowych, twierdzi Scott Brault z Ernst Irrigation z USA. Jego zdaniem, wielu szkółkarzy nadal chce możliwości samodzielnego uruchamiania i zatrzymywania nawadniania, obawiając się pełnej automatyzacji. Ale np. w znanym z produkcji szkółkarskiej amerykańskim stanie Oregon producenci powszechnie wdrażają już monitorowanie wilgotności gleby za pomocą bezprzewodowych czujników, co zapewnia znaczące oszczędności finansowe.

Największy błąd

Według amerykańskich specjalistów od nawadniania szkółek, producenci najczęściej nie czerpią pełnych korzyści z technologii nawadniania, bo nie wykorzystują w pełni swojego sprzętu. Zdaniem fachowców problemem numer jeden jest jednolitość dystrybucji wody na kwaterach oraz bieżące utrzymywanie systemu.  Liczne badania konsekwentnie wykazują, że systemy nawadniania w szkółkach zwykle nie działają z pełną wydajnością. Na przykład te, zaprojektowane do pracy przy równomierności dystrybucji wody (miara różnicy między pomiędzy ilością wody lub/i pożywki wypływającej z pierwszego i ostatniego emitera linii nawadniającej) na poziomie 0,9 lub 0,92, po roku lub dwóch, zazwyczaj znajdują się w zakresie 0,8, a wiele nawet 0,5 lub 0,6.. 

Takie duże różnice pojawiają się w szkółkach, w których zapomina się o systematycznym płukaniu linii nawadniających oraz regularnym czyszczeniu emiterów. W rezultacie, aby zrekompensować gorszą dystrybucję wody na całej długości linii kroplującej konieczne staje nawadnianie np. o 10% dłuższe. Chodzi o to, aby wszystkie rośliny otrzymały równe ilości wody i składników odżywczych. To z kolei generuje dodatkowe koszty. Specjaliści uświadamiają, że jeśli linia kroplująca pracuje np. z wydajnością mniejszą o 30%, to, aby tę różnicę zrekompensować szkółkarz musi zużyć aż o 30% więcej wody, żeby z ostatniego emitera wypłynęło jej tyle, ile potrzebują rośliny. Tyle, że z tego powodu czasem równocześnie cierpią na jakości także rośliny korzystające z pierwszych emiterów, gdyż są systematycznie przelewane. Dlatego najważniejszym elementem wyposażenia systemu nawadniającego w szkółce powinien być sprawny przepływomierz, porównany przez wielu specjalistów do wskaźnika poziomu paliwa w samochodzie.

Korzyści kontra koszty

Ostatecznie decyzja o zainwestowaniu w technologię nawadniania sprowadza się do analizy korzyści w stosunku do kosztów. A dziś, gdy w szkółkach trzeba liczyć dokładnie roboczogodziny pracy, a wielu miejscach pojawiają się także coraz surowsze wymagania prawne związane z wykorzystaniem wody. Inwestowanie w technologię jej dostarczania w szkółce staje się coraz bardziej uzasadnione. Aby jednak technologia przyniosła możliwe korzyści szkółkarz powinien być gotów zainwestować czas. Musi nowej technologii nauczyć się samemu i przekazać pracownikom, jak z niej efektywnie korzystać.

W wielu przypadkach koszty inwestycji w zautomatyzowane nawadnianie są znaczne. Ale np. w warunkach amerykańskich, przy obecnych kosztach wody i pracy, zwrot z takiej inwestycji może wynosić zaledwie rok do dwóch, zależnie od wielkości produkcji. Wiele szkółek w USA zaczyna oszczędzać na inteligentnym nawadnianiu. Nie tylko poprzez bezpośrednie oszczędności, ale także poprzez zwiększonej wydajności i jakości produkcji oraz obniżenie strat roślinnych, o czym w kalkulacjach często zapomina się. Gdy ma się system nawadniania, w którym wszystko jest zautomatyzowane, można podejmować szybkie i dokładne decyzje. Automatycznie kontrolowane mogą być filtracja, zawory elektromagnetyczne, pompy, mieszanie i podawanie nawozów, czyszczenie linii, czujniki gleby.

Woda staje się coraz droższym elementem produkcji szkółkarskiej (fot. W. Górka)
Czyste linie i sprawne emitery zapewniają każdej roślinie optymalną wilgotność podłoża (fot. W. Górka)
Czujniki wilgotności podłoża pomagają w podjęciu decyzji o nawadnianiu (fot. W. Górka)
Bezprzewodowy czujnik wilgotności podłoża (fot. W. Górka)
Sprawna technologia nawadniania to niezbędny element produkcji kontenerowej (fot. W. Górka)
Instalacja nawadniająca w szkółce to inwestycja droga, ale obecnie niezbędna (fot. W. Górka)
Każda roślina powinna dostawać tyle samo wody (fot. W. Górka)
Sprawdzanie przepływu wody w linii kroplującej pomaga w utrzymaniu jednakowej jakości roślin (fot. W. Górka)