Wielopniowe i droga na skróty

Zdaniem niektórych specjalistów od architektury krajobrazu moda na drzewa wielopniowe spowodowała jednak, że wielu producentów chce wykorzystać hossę na rynku i oferuje „podróbki”, czyli materiał uzyskany przez sadzenie blisko siebie w pojedynczym pojemniku produkcyjnym kilku siewek, sadzonek czy roślin szczepionych. Taka metoda  pozwala na szybsze uzyskanie efektu finalnego, gdyż posadzona „młodzież” od razu podejmuje wzrost. Jednak takie rośliny powinny być oferowane jak „drzewa sadzone w grupie”.  Tymczasem prawdziwe okazy wielopniowe powinno się uzyskiwać tylko przez odpowiednie rozgałęzienie pojedynczej rośliny.  

Metoda robi różnicę

W przypadku pojedynczej rozgałęzionej rośliny w pojemniku mamy tylko jej  system korzeniowy. Gdy w doniczce znajdzie się kilka okazów, każdy z nich rośnie na swoich korzeniach. Zazwyczaj różnic nie widać jeszcze w szkółce, gdzie rośliny rosną w warunkach komfortowych – z dostępem do wody i składników pokarmowych. Jednak niekorzystne efekty takiej technologii mnożenia drzew wielopniowych ujawniają się już po kilku latach od posadzenia na stałe miejsce.

Po pierwsze nie zawsze sadząc kilka młodych drzew lub krzewów uda się uzyskać efekt estetyczny naturalnie wielopniowej rośliny. Często już po kilku latach wyraźnie widać przewagę okazów uzyskanych poprzez rozgałęzianie od podstawy. Z kilku rosnących obok siebie roślin zazwyczaj jedna lub dwie szybko przejmują dominację, a pozostałe przestają rosnąć. W przypadku pędów wyrastających z pojedynczego systemu korzeniowego, raz dobrze wyprowadzone będą one rosły w podobnym tempie przez cały czas.

Tylko z dobrze ukorzenionej „młodzieży”

U roślin rozgałęzianych od podstawy bardzo rzadko dochodzi do dominacji pojedynczego pędu, a jeśli już się to zdarzy jest zazwyczaj winą słabego systemu korzeniowego, który rósł asymetrycznie i nierówno odżywiał wszystkie pnie. Dlatego amerykańscy szkółkarze bardzo zwracają uwagę, aby do tworzenia form wielopniowych używać tylko „młodzieży” z silnym, równomiernie rozłożonym w pojemniku systemem korzeniowym. Trzeba, bowiem pamiętać, że niskie ścięcie głównego pnia w celu stymulacji rośliny do rozgałęziania powoduje zazwyczaj, co najmniej kilkutygodniowe zatrzymanie wzrostu korzeni. 

Nie za nisko i nie za wysoko

Ważnym aspektem jest wysokość, na której ścina się pęd rośliny przeznaczonej do uzyskania okazu wielopniowego. Przycięty zbyt nisko podłoża będzie miał tylko kilka pąków, z których w efekcie możemy uzyskać zbyt mało pędów. Z kolei za wysokie cięcie spowoduje, że z pozostawionego fragmentu odrośnie zbyt wiele pędów, których selekcja i częściowa eliminacja będzie później czaso- i pracochłonna. Z reguły odpowiednie jest pozostawienie 8-centymetrowego fragmentu pnia. Ważny jest też czas przycinania, który powinno się dopasować do lokalnych warunków uprawy, przebiegu pogody i gatunku. Generalnie przyjmuje się, że najodpowiedniejsza jest zazwyczaj końcówka zimy i bardzo wczesna wiosna, zanim jeszcze ruszy wegetacja.  

Z przyciętego fragmentu powinno wyrosnąć kilka silnych pędów, z których wybiera się te pożądane (najsilniej rosnące i dobrze rozstawione), usuwając pozostałe. Ich wzrost można korygować za pomocą palików bambusowych wbijanych pod kątem. Niektórzy szkółkarze, aby uzyskać jak najszerszy rozstaw rozgałęzień, u podstawy pomiędzy pędami montują pierścień korekcyjny (stalowy lub z tworzywa sztucznego, często zabezpieczony gąbką, aby uniknąć uszkodzeń kory). Do niego wiąże się podstawy pędów, co zapobiega ich naturalnej tendencji do wzrostu w kierunku pionowym. W kolejnym roku produkcji w szkółce z uzyskanych kilku pędów można już rozpocząć wytwarzanie rozgałęzień bocznych.

Bambusowy stelaż do formowania pokroju sosen sadzonych wgrupie (fot. W. Górka)

Nie dla wszystkich gatunków

Dla niektórych drzew naturalny jest pokrój krzaczasty, inne trzeba do jego uzyskania niego mocno „zachęcać” w szkółce. Dlatego stosunkowo łatwo jest uzyskać techniką przycinania wielopniowe świdośliwy, wiśnie ozdobne, brzozy, jabłonie ozdobne, derenie (m.in. jadalny i kousa), parocje, klony palmowe czy tatarskie, leszczyny, głogi, a z rzadziej wykorzystywanych np. styraki japońskie, czy sosny pospolite (bardzo dobrze wygląda prowadzona wielopniowo np. odmiana ‘Watereri’). Źle w takiej formie będą wyglądały drzewa z natury tworzące pojedynczy pień, jak dęby czy jesiony.